Polonista na medal

przez Patrycja Sawiuk

Curabitur blandit tempus ardua ridiculus sed magna. Unam incolunt Belgae, aliam Aquitani, tertiam.

Polonista na medal 

Uczniowie Rafała Filipskiego na lekcji języka polskiego tworzą komiksy, projektują okładki książek, budują światy w Minecraft, odtwarzając miejsca znane z lektur, sprawdzają się w grywalizacji w Kahoot!, skanują kody QR z listą lektur, rzucają kośćmi opowieści. Brzmi ciekawiej niż dyktando, gramatyka i podręcznik? Na takich lekcjach poloniście zależy – pełnych emocji, gwaru, zaangażowania, kreatywności i innowacyjnych metod nauczania.     

Jakie możliwości daje ci praca w takim miejscu jak Primus?

Nauczycielem jestem od ośmiu lat, od czterech w Niepublicznej Szkole Podstawowej nr 47 Fundacji Primus w Warszawie. Ponieważ pracujemy w modelu 1:1, czyli każdy uczeń i każdy nauczyciel ma swoje urządzenie iPad, posiadam niesamowity komfort pracy. Po prostu idąc na lekcję, mam świadomość, że uczeń może skorzystać z urządzenia w każdym momencie. Oczywiście nie byłoby takich efektów, gdyby nie przyzwolenie dyrekcji na wprowadzenie innowacyjnych metod nauczania. 

Zdjęcie użyczone przez Rafała Filipskiego

Rafale, mówiąc o efektach, masz na myśli tytuł Nauczyciela na Medal 2018, który uzyskałeś w plebiscycie organizowanym przez Polska The Times? 

Myślę, że nie jestem standardowym nauczycielem. Sprawiam, że lekcje są nieszablonowe, uczniowie mnie lubią, chętnie współpracują i są zaangażowani. Uważam, że – jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało – bez relacji nie ma edukacji. Dlatego relacje stawiam na pierwszym miejscu i to, żeby uczeń na lekcji czuł się bezpiecznie. A co do plebiscytu, to było dla mnie ogromne wyróżnienie, jestem dumny, bo wiem, że to zasługa uczniów i rodziców, którzy na mnie oddali swoje głosy. Przede wszystkim dziękuję rodzicom za zaufanie. Nigdy nie spotkałem się z krytyką rodzica co do wykorzystania nowoczesnej technologii na lekcjach.  

Brzmi jak bajka. Takie też były początki? 

Nie, nie było tak od początku. Sam najpierw miałem obiekcje. Gdy przygotowywano mnie do roli nauczyciela, mówiono, że polonista ewentualnie sięga po film czy teatr. Nikomu nie śniły się iPady i aplikacje. Z czasem zacząłem czytać, szkolić się, szukać inspiracji, wdrażać pomysły kreatywnych kolegów po fachu. Otrzymałem wsparcie od naszego TechTeachera. Wciąż rozwijam się, oglądając webinaria, uczestnicząc w konferencjach online, ale nie zapominam, by korzystać wyłącznie z tego, co sprawi, że lekcje będą ciekawsze i pomogą uczniom zrozumieć trudne zagadnienia.    

Zdjęcie użyczone przez Rafała Filipskiego

No dobrze, to rozłóżmy twój warsztat na części składowe. Urządzenie iPad – pomoc naukowa czy abstrakcja w rękach polonisty? 

Zdecydowanie pomoc! Weźmy testy z lektury w aplikacjach Padlet czy Quizlet. Z tym, że moi uczniowie sami tworzą swoje testy. W aplikacji Genially robią escape roomy z gramatyki czy ze znajomości lektury. A w aplikacji Nearpod, którą uwielbiam, np. projektują lekcję powtórzeniową. 

Zatrzymajmy się przy czytaniu lektur. Proces wydaje się prosty – uczeń czyta, nauczyciel odpytuje. Jak tu być kreatywnym?

Nic bardziej mylnego. Gdy omawiamy komiks Kajko i Kokosz, uczniowie tworzą własne komiksy w Comic Cartoon Story Maker. W aplikacji Canva, w ramach przygotowania do egzaminu 8-klasisty, projektują własną okładkę książki, a następnie wykonują jej interpretację, odwołując się do symboliki. Gdy omawiamy bohaterów literackich, charakterystykę postaci sporządzamy w specjalnych generatorach na urządzeniu iPad. Później zakładamy fikcyjny profil bohatera książkowego na Facebooku, gdzie uczniowie dyskutują, ucząc się komunikować w sieci. W generatorach SMS-ów wymyślamy fikcyjną rozmowę pomiędzy dwoma bohaterami, a w generatorze krzyżówek – minisprawdziany z hasłami z lektury. Czasem też dzielę klasę na dwie grupy – pierwsza rysuje ikony obrazujące fabułę rozdziału, druga na ich podstawie tworzy opisy. Wszystko to ma odzwierciedlenie w życiu, jest praktyczne i przydatne. Najwięcej emocji jednak wywołało połączenie świata gier z edukacją polonistyczną. 

Grafika użyczona przez Rafała Filipskiego

Rafale, tylko nie mów, że na twoich lekcjach uczniowie grają?

Dokładnie. To nowość, którą bardzo polubili. Ponieważ doskonale znają grę Minecraft, proponuję uczniom zbudowanie na lekcji takiej przestrzeni, która byłaby odwzorowaniem tej z „Chłopców z Placu Broni” Ferenca Molnara lub „Akademii Pana Kleksa” Jana Brzechwy. Są zaciekawieni! Sami proponują gry, szukając powiązań z edukacją polonistyczną.  

No dobrze, a jak jest z czytaniem książek, szelestem kartek, wąchaniem farby drukarskiej? 

Nie wymagam, by czytali papier. Nie zawsze w bibliotece jest wystarczająca liczba dostępnych egzemplarzy, papierowi należy się szacunek, a ja lubię, gdy uczniowie podkreślają fragmenty, robią notatki, zaznaczają kolorami. Dlatego część uczniów czyta na urządzeniu iPad, korzystając z biblioteki internetowej wolnelektury.pl. Proszę wtedy, by zaznaczali opis bohatera, kluczowe wydarzenia, archaiczne słowa, których nie rozumieją. Co więcej, gdy uczeń ma do czynienia ze zbyt dojrzałą literaturą, proponuję, by sięgał po polecane przeze mnie streszczenia i pracował metodą: czytam rozdział, weryfikuję wiedzę w streszczeniu, jeżeli czegoś nie rozumiem – wracam do lektury. Część uczniów słucha audiobooków, ogląda ekranizacje. 

Grafika użyczona przez Rafała Filipskiego
Grafika użyczona przez Rafała Filipskiego

Wszystko to dzieje się w jednym urządzeniu? 

Tak, to jest super, że nie potrzebujemy egzemplarza książki, komputera, telewizora – wszystko uczniowie mają w urządzeniu iPad. Dzięki temu chętniej czytają, nagrywają własne scenki z lektur, produkują filmiki. Często szerzej spoglądamy na teksty kultury, np. przekładając archaiczny język literacki na współczesne teksty piosenek. Młodzież wyciąga z plecaków słuchawki, osłuchuje się, a następnie wspólnie interpretujemy utwory w odniesieniu do lektury, np. „Balladyny” Juliusza Słowackiego czy „Zemsty” Aleksandra Fredry. Powstają niesamowite prace!  

Język polski to nie tylko czytanie, ale może nawet bardziej pisanie. Zatem piszą? 

Piszą. Uczniom bardzo podoba się, gdy korzystamy z aplikacji do rzucania kości opowieści. Są różne metody wyboru – 5, 10 kości, określona tematyka. Na ich podstawie snują piękne opowieści, szczególnie uczniowie klas młodszych, rozwijając swoją kreatywność.  

Podczas nauczania zdalnego pisali wypracowania w edytorze tekstu. Coraz częściej sięgamy po nowoczesną technologię, robiąc przydatne rzeczy, np. ostatnio w klasie czwartej uczyliśmy się pisać e-maile. Każdy miał napisać do mnie e-mail, czekając na odpowiedź i informację zwrotną. Uważam, że edukacja polonistyczna powinna wykraczać poza gramatykę i czytanie lektur. To właśnie chcę pokazać uczniom, że iPad nie służy wyłącznie do grania. 

Grafika użyczona przez Rafała Filipskiego

A jednak większość dzieci w Polsce technologię łączy głównie z funkcją rozrywki, aspektem ludycznym. 

U mnie też na lekcjach świetnie się bawią, np. podczas grywalizacji w Kahoot!. Sami tworzą testy powtórkowe, np. z gramatyki (części mowy, części zdania), a później już tylko są: gwar, śmiech, adrenalina, emocje. Mnie to nie przeszkadza. Uczniowie mówią: „ciekawe, czym nas pan dzisiaj zaskoczy”. Lubię zaskakiwać, w nauczaniu zeszyt-podręcznik-ćwiczenia nie ma emocji. Chcę, żeby dzieci dobrze się bawiły, bo dobra zabawa idzie w parze z efektywną nauką. Wtedy uczniowie są zaangażowani i pozytywnie nastawieni. Aż miło patrzeć. Dla mnie cisza na lekcji jest wyznacznikiem tego, że lekcja jest nudna. 

Czy po kilku latach nauczania metodą ekranową widzisz zmiany w zachowaniu uczniów? 

Oczywiście. Widzę dużą proaktywność. Uczniowie przychodzą do mnie z informacją: „proszę pana, zrobiłam escape room z powtórki, czy możemy dziś zagrać?”. To genialna postawa. Teraz już nie muszę poświęcać tak dużo czasu na przygotowywanie lekcji, bo wiem, że mogę liczyć na wsparcie uczniów. Dzięki urządzeniu iPad mogę pokazać młodemu człowiekowi, jak wiele korzyści wynika z obecności technologii w życiu szkolnym, ale że można też rozwijać swoje pasje. Często uczniowie po lekcjach piszą książki, tworzą ilustracje i komiksy, później pokazują w klasie efekty swojej pracy.  

Pewnie czują się z urządzeniem iPad, które znają lepiej od niejednego nauczyciela. Myślę, że czują się też bezpiecznie – zawsze mogą sprawdzić na stronie Słownika Języka Polskiego znaczenie słowa, którego nie znają. Zresztą ja też nie muszę już tachać z biblioteki 16-20 słowników, po prostu proszę o włączenie urządzeń.  

Grafika użyczona przez Rafała Filipskiego

A wyniki w nauce? 

Moim zdaniem dzięki technologii uczniowie mają lepsze wyniki w nauce. Uważam, że łatwiej się uczą, zapamiętują, komunikują między sobą, nabierają pewności siebie. Poznając technologię od strony edukacyjnej są o dwa kroki do przodu od uczniów, którzy z niej nie korzystają. Szkolnictwo, świat w ogóle tak szybko się zmienia, że za kilka lat nie będzie papierowych książek, zeszytów. Na rynku pracy wygrają ci, którzy dziś uczą się kompetencji przyszłości. Powinni umieć wykorzystać wiedzę w praktyce w kreatywny sposób – to według mnie przyszłość rynku pracy.   

Zdjęcie użyczone przez Rafała Filipskiego

Rafale, jak opisałbyś siebie jako pedagoga? 

Nie lubię być odtwórczy. Gdy prowadzę lekcję, czasem dostaję olśnienia, wpada mi do głowy pomysł na niestandardowe ćwiczenie. Przerywam wówczas wykład, proszę o wyciągnięcie urządzeń i działamy. Dobrze znam te dzieciaki, wiem, co mogę wdrożyć w każdej klasie, a oni doceniają element zaskoczenia. Zależy mi także, by pokazać uczniom, że pomysły nie zawsze muszą wychodzić od pedagoga.  

Twoja rada dla innych nauczycieli? 

Pamiętajcie, że iPad jest odzwierciedleniem naszego życia. Jest szczególnie przydatnym narzędziem pracy nauczyciela w klasach 4-8. Czasem słyszę utyskiwanie, że uczniowie z roku na rok są coraz gorsi. Uważam, że jako pedagodzy powinniśmy spojrzeć na to, co my nowego, z roku na rok, możemy zaoferować prócz zwyczajnie nudnej lekcji. Wejdźmy w świat młodych ludzi, pokażmy, że go rozumiemy. Niech aplikacje, gry, media społecznościowe będą narzędziami, z których korzystamy nie tylko do celów prywatnych, ale także naukowych. 

Od redakcji: Niepubliczna Szkoła Podstawowa nr 47 Fundacji Primus w Warszawie od kilku lat ściśle współpracuje z iSpot w ramach wdrożeń rozwiązań Apple i szkoleń dla kadry nauczycielskiej oraz uczniów szkoły podstawowej i liceum.

Sprawdź także